Pola torsyjne – jak dostrzec promieniowanie śmierci

Fakt, że nie wiemy, kiedy odłączyć zasilanie aparatury podtrzymującej życie człowieka będącego w stanie krytycznym, dowodzi tego, że nie umiemy precyzyjnie wskazać momentu śmierci. Spędza mi to sen z oczu. Jako fizyk praktyk chcę podkreślić, że mechanistyczna chemia i biologia nie wystarczają, by zrozumieć i pojąć tajemnice życia i tajemnice śmierci. Zatem obecnie spełniają one funkcję bariery ich poznania.

Szanuję i kocham prawdziwych naukowców, nawet tych, którzy nie są fizykami. Jeszcze bardziej szanuję i kocham ludzi dążących do prawdy bez względu na to, czy mają jakieś wykształcenie bądź jak potężne ukończyli uczelnie, za którymi stoją jeszcze potężniejsze rody zamaskowane korporacyjnymi logo.

Erwin Chargaff dosadnie podsumował biologię, pisząc, że to jedyna dziedzina, która w swej nazwie odnosi się do przedmiotu, którego – jak na ironię – nie potrafi jasno zdefiniować. O czym zatem dyskutują biolodzy i ludzie medycyny? No cóż, oni też nie wiedzą. Potwierdzam te słowa z całą stanowczością po blisko 30 latach pracy z wybitnymi naukowcami z różnych ośrodków badawczych na całym świecie.

Oczy na świat i życie człowieka otworzyła mi bezpośrednia praca z noblistami czy cichymi geniuszami, m.in. z fizykami: spintronikami, fizykami od ciała stałego czy materii skondensowanej, badającymi granice widzialnego Wszechświata, zajmującymi się cząstkami elementarnymi, hadronowcami, budowniczymi Large Hadron Collider (LHC) w CERN-ie Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej w Rosji. Fakt, że nie wiemy, kiedy odłączyć zasilanie Stellaratora Wendelstein (W7-X) w Greifswaldzie, akustykami, mechanikami kwantowymi, aż po multidyscyplinarnych badaczy z Międzynarodowego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej w Rosji.

Pracowałam również z chemikami, biologami, genetykami, mechatronikami, radiologami, badaczami pamięci wody, pól elektromagnetycznych, ekspertami WHO, onkologami, kardiologami i lekarzami wielu innych specjalizacji. Próba wdrożenia na rynku lokalnym i globalnym wyników polskich, w tym również moich, niepodważalnie najnowszych w skali świata technologii w dziedzinach fizyki, chemii i biologii, podobnie jak praca badawcza, objawiły mi kulisy życia naukowego, przemysłowego, prawnego, patentowego, kosmicznego, obronnego, politycznego, administracyjnego, medycznego, a co za tym poszło także finansowego i filmowego.

Jakże smutny i przygnębiający był to obraz rzeczywistości.

Uzbrojona w wiedzę z mechaniki kwantowej pojęłam, że siłą rzeczy musi istnieć parszywa połowa rzeczywistości, aby dzięki niej mogła istnieć ta druga piękna, wdzięczna i dobrotliwa.

Nic zatem dziwnego, że biologia i medycyna są skażone czymś, co można nazwać tunelowym spojrzeniem czy też niezwykle wąskim rozumieniem świata. Teraz wiem, że to ograniczone rozumienie jest niebezpieczne.

Owszem, dziś wiemy już bardzo dużo o szeregu procesów związanych z naszym organizmem, jak np. krzepnięcie krwi, rola największego organu, czyli inter-stitium, choć na medycynie i naturopatii wciąż uczy się studentów, że największym organem u człowieka jest skóra, co jest nieprawdą, kody genetyczne, oddychanie, w tym komórkowe, rola ośrodkowego układu nerwowego czy mitochondriów.

Po lekturze tych artykułów oraz moich „Podręczników dla Współczesnego Felczera” zrozumiecie, że te wszystkie odkrycia, które są ludziom dawkowane, nie są najwybitniejsze ani najważniejsze. Są śmieszne, bo stanowią mniej niż 0,001% prawdy o życiu i śmierci.

Nauki biologiczne, chemiczne i siłą rzeczy medyczne wykazują dużą ignorancję względem tego, czego nie widać. To nie oznacza, że tego nie ma. Weźmy dla przykładu tlen. Dziś uważany za życiodajny składnik powietrza, znany jest w medycynie od 1604 roku, ale przecież to nie oznacza, że wcześniej go nie było. Fakt, że go nie widać, nie oznacza, że on nie istnieje. Mało tego, leczy. Czysta magia, prawda? Gdyby nie doszło do jego odkrycia, dziś nikt by pewnie nie podał go w szpitalu.

Mając w ręku jedną z najwybitniejszych technologii, jakie człowiek nie osoba podarował człowiekowi, mierzę się z czasem i promieniowaniem śmierci ludzi, którzy zostali sami ze swoim cierpieniem i strachem.

Urządzenia działające w oparciu o teorię próżni fizycznej oraz pól torsyjnych m.in. prof. Giennadija Szypowa już zrobiły rewolucję w biologii i medycynie. Dzięki nim wiemy, która choroba jest już zmaterializowana w ciele biologicznym, a która występuje tylko na poziomie powłoki elektromagnetycznej, o czym pisał m.in. prof. ksiądz Włodzimierz Sedlak.

Wiemy, kiedy choroba w formie elektromagnetycznej jest groźniejsza od tej biologicznej i odwrotnie. Jeśli u kogoś występuje, dla przykładu, zawał w ciele biologicznym i zapalenie wsierdzia, udar niedokrwienny, neuroborelioza, guz w gruczole prostaty w ciele elektromagnetycznym, anemia z braku żelaza w ciele biologicznym, niewłaściwy metabolizm sodu i potasu oraz kilkadziesiąt innych wskaźników w różnych ciałach, to wiemy, od którego należy zacząć, by sprawnie i skutecznie wycofać dolegliwości.

Tak, kolejność wycofywania chorób to klucz do sukcesu. Jeśli ktoś podejdzie do tego bez refleksji, to zgotuje człowiekowi zły los. Od jednej tabletki na nadciśnienie można stracić do trzech dni wzrok i zapaść w śpiączkę cukrzycową, i się z niej już nie obudzić. My takie przypadki odnotowaliśmy w gabinecie i opisujemy je w naszym „Podręczniku dla Współczesnego Felczera”. Jest ich ponad 6 tysięcy.

Nie wolno umrzeć na coś. Właśnie odwrotnie. Jak już otworzy się okno śmierci, to zaczynasz zostawiać w swoim otoczeniu promieniowanie śmierci. Należy się do tej przeprowadzki przygotować. Głupie powiedzenie, że „na coś trzeba umrzeć” nie jest przypadkowe. Śmierć to jednostka chorobowa, stąd to określenie. Widzisz ktoś o tym wie i to skrzętnie opisał w dokumentach o terapii daremnej.

Kto nie spojrzał w oczy śmierci tak jak ja oraz człowiekowi, który umiera z głodu, bo organizm nie trawi już pokarmu lub przełyk zaciska przepuklina; który gaśnie z niemożliwości złapania oddechu, bo toczniem zarosły węzły chłonne; kto nie widział człowieka, który zwija się z bólu żołądka zjedzonego przez modną dietę octową czy suplementy poddane radiacji – ten nie potrafi sobie wyobrazić, jaki horror przeżywają ci ludzie.

Ja to wiem. Spotykam się z nimi każdego dnia. Dlatego postanowiłam spisać moje doświadczenia, które kilku tysiącom ludzi uratowały lub przedłużyły życie.

Jest mi żal, że na tyle tysięcy przypadków tylko trzech lekarzy kardiolog ze szpitala w Zabrzu, wychowanek prof. Mariana Zembali, nefrolog ze szpitala w Nysie, neurolog ze szpitala w Opolu oraz jeden technik obsługujący USG w szpitalu we Wrocławiu podjęli współpracę ze mną, bo uznali, że to, co robię i mówię, ma sens.

Dzięki temu ich pacjenci przeżyli, szczęśliwie przeszli operacje przeszczepu serca i płuca, odzyskali mowę, uniknęli usunięcia nerki i radioterapii.

Nie można zaprzeczyć korzyściom, jakie niesie nowa technologia. Przywrócenie wzroku niewidomemu przez nową soczewkę czy podarowanie komuś dodatkowych lat życia dzięki nowej zastawce jest niezaprzeczalnym sukcesem. Jednak nie o taką pomoc tutaj chodzi.

Jak to bywa z postępem technologicznym, a wiem o nim bardzo dużo, zapłacono za niego wielką cenę. Jest nią humanitarność medycyny w życiu i w umieraniu.

Diagnostyka moja przy użyciu pól torsyjnych pomaga przeżyć w spokoju życie i wyczuć, kiedy zaczynamy promieniować śmiercią.

ELŻBIETA JAMROZY

Fizyk jądrowy, naturoterapeuta, homeopata, informodiagnosta. Ponad 25 lat doświadczenia w pracy z naukowcami i technologiami. Była m.in. twórcą i Dyrektorem Parku Naukowo-Technologicznego w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku, twórcą i Kierownikiem Laboratorium Ferrimagnetycznego przy NCBJ oraz Pełnomocnikiem Dyrektora NCBJ ds. Badawczo-Rozwojowych. Ukończyła m.in. Wydział Mechaniczno-Energetyczny Politechniki Wrocławskiej na kierunku Energetyka Jądrowa (ochrona obiektów jądrowych przed promieniowaniem elektromagnetycznym), Wydział Zarządzania w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (terroryzm kwantowy) oraz Wydział Nauk o Bezpieczeństwie na Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu (modernizacja Sił Zbrojnych). Obecnie prowadzi doktorat na AWL (wpływ promieniowania elektromagnetycznego na konformację ATP).